Znałam kiedyś dziewczynę, która marzyła o tym, żeby pracować w dużym zagranicznym hotelu. Każdą wolną chwilę spędzała na nauce języka angielskiego. Oprócz tego uczyła się też bułgarskiego, mandaryńskiego, niemieckiego i chciała nauczyć się kilku innych. Była ambitna i właśnie to pozwoliło jej wyjechać do Włoch na staż! W technikum hotelarskim miała tak dobre stopnie, że kiedy nadszedł czas na odbycie staży w hotelu, znajoma bez problemu dostała się do grupy najlepszych uczniów, którzy zostali wysłani na kilka miesięcy do Włoch. Jej kolejnym celem były studia za granicą.

Dla części osób może się to wydawać nieosiągalne lub zwyczajnie bezsensowne, w końcu na naszych uczelniach poziom nauczania jest dość wysoki, więc nikt nie powinien się nudzić. Tymczasem spora liczba absolwentów marzy o studiach za granicą.

Teraz jest to ułatwione, bo bez trudu możemy przekraczać granicę wielu państw w poszukiwaniu szkoły, pracy czy miejsca, w którym będziemy chcieli zamieszkać. Powiedzenie komuś, że studiujemy za granicą sprawiają, że nasz rozmówca ma o nas lepszą opinię, rośnie nasz prestiż. To głupie i brzmi jak pozerstwo, ale tak właśnie jest.

Nie ulega wątpliwości, że nic nie nauczy nas tak dobrze pracy z zagranicznymi turystami, jak studia za granicą. Oczywiście jeśli chodzi o hotelarstwo. Łatwiej będzie też znaleźć sobie pracę, bo dla potencjalnego pracodawcy jasne będzie, że nie tylko znamy język, ale też potrafimy się nim świetnie posługiwać, bo jak inaczej moglibyśmy ukończyć studia?

Taka opcja jest świetna nie tylko dla osób, które w przyszłości chcą pracować w hotelach… To niezwykle przydatne doświadczenie dla przyszłych tłumaczy, marketingowców, bankowców i każdego, kto jest na tyle pewny swoich możliwości, by wyjechać na studia do innego kraju i zamieszkać tam na kilka lat.

Z takiego wyjazdu płynie sporo korzyści: poszerzają się nasze horyzonty, poznajemy masę świetnych ludzi, od których możemy się sporo nauczyć, zwiedzamy miejsca, których nie moglibyśmy w tym czasie zobaczyć, gdybyśmy zostali w Polsce. Oczywiście uczymy się też w pełni płynnie korzystać z języka obcego, a wcale nie musi to być tylko angielski.

Wyjeżdżając, np. do Francji, możemy posługiwać się językiem angielskim, szlifować go, ale najprawdopodobniej w końcu sięgniemy też po francuski i jego nauka będzie o wiele łatwiejsza i przyjemniejsza niż zakuwanie z książek w domu, chodzenie na prywatne lekcje czy kupowanie internetowych kursów.

Taka podróż pozwoli nam poznać wiele nowych smaków, spróbujemy lokalnej kuchni, nawiążemy przyjaźnie na całe życie i może uda nam się tam znaleźć pracę, o której marzymy. Wyjeżdżając nigdy nie wiemy jak dalej potoczy się nasza historia. Wiemy tylko, że na pewno wiele się zmieni, a przecież zmiany, są naprawdę dobrym doświadczeniem, choć nie zawsze są dla nas przyjemne.

Studia za granicą wydają się czymś naprawdę wielkim. Jest to ogromny krok i należy go dobrze przemyśleć. Wyjazd w nieznane, samotnie nie należy do przyjemnych przeżyć. Trochę potrwa zanim znajdziemy sobie tam zaufane osoby.

Jeśli jednak mamy przyjaciół, którzy marzą o tym samym, a całkiem możliwe, że takich mamy, w końcu trudno przyjaźnić się z kimś, z kim nic nas nie łączy – to świetnie byłoby wyjechać razem!

Wspólna podróż, wspólne mieszkanie, wspólne spędzanie wieczorów. Nie ma nic lepszego niż przyjaciel, który wspiera nas w tych niezwykłych chwilach, które na początku mogą być nieprzyjemne. My posłużymy wsparciem jemu i tak rozpocznie się największa przygoda naszego życia!

Studia za granicą to coś poważnego, ale jest to też wielka przygoda! Należy o tym pamiętać. Jedziemy tam żeby się uczyć i zdobywać doświadczenie, ale na pewno też po to, by mieć za kilka lat co wspominać. Dlatego też należy te wspomnienia zdobywać. Budować sobie ciekawy życiorys, z którego później moglibyśmy być naprawdę dumni. Nie chodzi mi tu ani o zakuwanie nad książkami, by mieć najlepsze stopnie, ani o imprezowanie do białego rana, by mieć co wspominać. Oczywiście umiar należy zachować we wszystkim.

Gdybym studiowała za granicą na pewno zależałoby mi na zrobieniu dobrego wrażenia, nauczeniu się jak najwięcej i zdobyciu wielu doświadczeń. Z drugiej strony plułabym sobie w brodę, że spędziłam te 5-10 lat studiów na zakuwaniu, zamiast spędzić czas ze znajomymi i od czasu co czasu, zwyczajnie dobrze się zabawić.

Wyjazd nad morze, weekend w górach, wyjście do klubu raz na jakiś czas… Takie wspomnienia miałam na myśli. Choć czasem warto jest zrobić coś znacznie bardziej niezwykłego.

Jeśli już decydujemy się na studia za granicą, pamiętajmy, żeby wykorzystać ten czas najlepiej jak się da.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here